Wyszukiwarka alternatywna (przeszukuj zasoby wszystkich bibliotek)
Wczytywanie

Strona główna » Działy » Kolekcja osobista » Kolekcje (zbiory/zespoły) » Kolekcja (zbiór/zespół)bdquo;Emilia Rejdych z domu Koprowska” » Teczki (jednostki archiwalne) » Teczka (jednostka archiwalna)„Warszawskie losy pani Emilii”

 

Emilia Rejdych z domu Koprowska

Kolekcja (zbiór/zespół): Emilia Rejdych z domu Koprowska, Słowa kluczowe: Rejdych, Koprowska, Warszawa, Psary, Trzebinia


Emilia Rejdych z domu Koprowska - po prawej zdjęcie z okresu okupacji 1939-1945, a obok współczesne zdjęcie. Emilia Rejdych z domu Koprowska urodziła się w styczniu 1926 roku w Warszawie (jej ojciec był powstańcem styczniowym). Rodzina Koprowskich mieszkała początkowo w pobliżu Mostu Poniatowskiego, ale później przeprowadziła się na ul. Solec 49. W maju 1939 r. zdała do żeńskiego gimnazjum im. Jana Kochanowskiego, ale zamiast pójść do szkoły siedziała w schronie. W 1943 pani Emilia zamieszkała u wujka Stefana, którego dom – przy ul Puławskiej 5 - sąsiadował z Aleją Szucha. W momencie wybuchu Powstania Warszawskiego miała 18 lat. W swoich wspomnieniach, zatytułowanych „Dzieje jednego życia…” (tekst dostępny w trzebińskiej bibliotece) ten okres wspomina następująco: "Dzielnice Warszawy, zajęte przez powstańców były bez przerwy bombardowane i ostrzeliwane. Najgorsze były miotacze ognia tzw. „ Krowy", które w przelocie wydawały okropny ryk. Co jakiś czas palił się jakiś dom. Trzeba było gasić. Między innymi gasiliśmy pożar Politechniki przy ul. Lwowskiej. Trudno było gasić pożary, bo brakowało wody. Jak wodociągi warszawskie zdobyli Polacy, woda - choć tylko w piwnicach - była w dzielnicach zajętych przez Polaków. Jak wodociągi odbili Niemcy to wody nie było. Toczony był bez przerwy bój o wodociągi. Jedyna studnia artezyjska ciągnęła wodę, po którą trzeba było stać w długich kolejkach pod obstrzałem. Było wiele rannych i zabitych, chowaliśmy ich bez trumien, gdzie się dało dół wykopać i postawić jakiś krzyż z nazwiskiem lub N. N. W ciągłej walce o utrzymanie pozycji i barykady upływały w okropnych warunkach dni powstania. Z poczty polowej i gazetek powstańczych, które roznosili młodociani harcerze, dowiadywaliśmy się, która dzielnica jeszcze walczy, a która padła. Wiele mieliśmy pracy przy rannych, których ciągle przybywało, na sen było mało czasu. Było coraz gorzej. Jedyną dzienną potrawą była kasza z konfiturami. Rosły na polach niedaleko kartofle i warzywa, ale kto po nie poszedł to już nie wrócił, bo został postrzelony. W zwartej warszawskiej zabudowie, po przebiciu ścian w piwnicach, można było przechodzić z domu do domu – jedynie ulice były pod silnym obstrzałem i sztuką było przez nią przebiec. Między innymi byłam u Cioci i Wujka Polnych, na ul. Mokotowskiej. Niemcy bez przerwy rzucali ulotki, żeby ludność cywilna poddała się i opuściła tereny walki powstańców. Ale ludność niechętnie odnosiła do tych wezwań, bojąc się represji ze strony Niemców. Pomimo głodu i ciągłego zagrożenia życia, woleli być wśród swoich. Codziennie księża odprawiali mszę św. Pod gołym niebem, przy polowym ołtarzu, niosąc pokrzepienie i wiarę w lepsze jutro. Odbywały się koncerty artystów, którzy swoimi pieśniami patriotycznymi, podnosili otuchę walczącym powstańcom i ludności, która czynnie pomagała w obronie, w walkach i przy pracach pomocniczych. Między innymi występował Mieczysław Fogg. Było coraz ciężej, brakowało wszystkiego – wody, żywności, środków opatrunkowych. Przybywało kanałami wiele ludzi z dzielnic, które zajęli Niemcy. W dniu 23 sierpnia 1944 roku, ja z Ciocią, babunią i dużą grupą osób postanowiliśmy wyjść z okrążenia. Dołączyliśmy do kilku tysięcy osób. Ustawiono nas w szeregach i pognano jak bydło pieszo do Pruszkowa, do Zakładów Kolejowych. Na mokrym betonie koczowało wiele tysięcy warszawiaków. W drodze do Pruszkowa porzuciliśmy ciężkie bagaże, dobytek wyniesiony z domu, bo musieliśmy prowadzić – prawie nieść – naszą ponad 75-cio letnią Babunię. W Pruszkowie Niemcy z miejsca oddzielali ludzi starszych, kierując ich do innego pomieszczenia. Co z nimi zrobili nie wiadomo, wszelki słuch o nich zaginął." Po klęsce powstania i przejściu przez obóz w Pruszkowie pani Emilia trafiła do fabryki zbrojeniowej w Aue (Dolna Saksonia), która 8 maja 1945 roku została wyzwolona przez Amerykanów. Po powrocie do kraju zamiast domu przy Puławskiej zastała ruiny. wyjechała więc do wsi Miodary koło Namysłowa i tam poznała pochodzącego z Psar (w gminie Trzebinia) swojego późniejszego męża, Stefana Rejdycha. W czerwcu 1946 roku wzięli ślub, a w 3 lata później przeprowadzili się na stałe do Psar, gdzie zamieszkuje do dnia dzisiejszego. Chociaż od wielu lat mieszka w gminie Trzebinia i ponad 30 lat przepracowała w trzebińskim GS, mieszkańcy Psar nadal nazywają ją „Warszawianką”.






Nazwa dokumentu: Emilia Rejdych z domu Koprowska
Dział: Kolekcja osobista
Kolekcja (zbiór/zespół): Emilia Rejdych z domu Koprowska
Teczka (jednostki archiwalna): Warszawskie losy pani Emilii
Numer ID: CATL 44 A / 39.1.1
Sygnatura: brak
Autor: b.a.(okupacyjne) oraz Iwona Grabowska (współczesne)
Data wytworzenia: cały 19 w.
Miejsce wytworzenia: Warszawa - Psary (w gminie Trzebinia)
Typ dokumentu: fotografia
Prawa do dysponowania publikacją: CC-BY-NC biblioteka - udostępniła Emilia Rejdych
Licencja: Creative Commons Uznanie Autorstwa - Użycie Niekomercyjne (CC-BY-NC)
Słowa kluczowe: Rejdych, Koprowska, Warszawa, Psary, Trzebinia
Dostępność: Wersja cyfrowa dostępna na miejscu



Zobacz inne publikacje z teczki (jednostki archiwalnej): "Warszawskie losy pani Emilii"
Poniższe publikacje ułożone są w kolejności ich dodania do teczki (najnowsze po lewej stronie). Po każdym kliknięciu na inne archiwalia/publikacje porządek w obrębie teczki (jednostki archiwalnej) pozostaje taki sam.


  • image
  • image
Nazwa kolejnej publikacji po najechaniu na miniaturkę!

Skomentuj
Jeśli posiadasz informacje pozwalające na uzupełnienie opisu tego materiału, skontaktuj się z nami wykorzystując poniższy formularz:


Imię i nazwisko:

Opis:
Adres email:
Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności jest partnerem Fundacji Billa i Melindy Gates w przedsięwzięciu, które ma ułatwić polskim bibliotekom publicznym dostęp do komputerów, Internetu i szkoleń. Program Rozwoju Bibliotek w Polsce jest realizowany przez Fundację Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego.